czwartek, 22 sierpnia 2013

Prolog.





“Hey, how ya doin? Sorry you can’t get through. Why don’t you leave your name and your number, I will get back to you.” 


-Tak?- mruknęłam do telefonu chwilę po tym jak udało mi się nacisnąć zieloną słuchawkę.
-Dostaliśmy się! – usłyszałam podniecony krzyk Matta, który najwidoczniej nieźle nałobuzował, ponieważ udało mi się dosłyszeć głuchy łoskot przewracanego przedmiotu. Musiał być dość spory i dość cenny, ponieważ przez kolejną chwilę słyszałam tylko i wyłącznie soczyste przekleństwa wychodzące z jego ust. Nie miałam jednak okazji zastanawiać się nad tym co zrobił, ponieważ po głowie huczały mi jego słowa. „Dostaliśmy się”. Dostaliśmy się? Chwila, naprawdę się dostaliśmy?
- Co ty pieprzysz, serio? – krzyknęłam, siadając na stole w salonie.
- Charlie, wyrażaj się! – moja mama chciała ostudzić mój zapał, lecz zbyłam ją machnięciem ręki, słuchając Matta.
- Tak, tak, tak!- zakrzyknął, najprawdopodobniej rzucając się na łóżko, które głośno zaskrzypiało. Tak, uwielbiałam jego głośne łóżko. Ledwie na nim siadałam, a w drzwiach pokoju pojawiała się mama chłopaka z pytaniem co zamierzaliśmy robić. - Rozumiesz to? Kelnerzy na Brit’s Awards! My, typie! My! – krzyknął, śmiejąc się. Ilość endorfin w moim ciele wzrosła do niemożliwej ilości i buzowała, nie dając spokoju mojemu biednemu sercu. – Pakuj się! Zabukowałem bilety, jutro wieczorem lecimy do Londynu!
- Ja.. jasne. Już.. Cholera, nie wierzę.. – wymamrotałam a słysząc śmiech Matta, rozłączyłam się, piszcząc i skacząc po salonie.
- Mamo! Udało się, dostaliśmy się z Matt’em na Brit's Awards!